redakcja essentia - 05.04.2016

Link: redakcja-essentia.pl

recenzowała: Monika Mikłaszewska

Nigdy nie jest się za dorosłym na to, by wejść do świata tak dobrego i przejmującego na wskroś, że najchętniej wcale by się go nie opuszczało; do miejsca, w którym skrzaty, nimfy wodne i olbrzymy żyją w przyjaźni nie tylko ze sobą, ale również i z ludźmi otaczającymi ich niesamowitą troską i przywiązaniem, czy w końcu do krainy, która mroczna wydaje się tylko na początku, a zamieszkujące ją zło wcale nie jest takie złe – chociaż na pierwszy rzut odnosi się zupełnie inne wrażenie.

 

Dawno, dawno temu, w niegdyś pięknej Dolinie Stokrotek mieszkała babcia Jaśminna, jej wnuczka Amelka i ich czworonożna przyjaciółka Tula. Niestety były one jedynymi mieszkankami tego tętniącego onegdaj życiem miejsca, otoczonego obecnie ze wszystkich stron nieprzeniknioną mgłą. Początkiem końca tej niezwykłej krainy okazało się niesłuszne oskarżenie olbrzymów o wyrządzenie szkód mieszkańcom doliny, a co za tym idzie zerwanie wszelkich kontaktów z tymi wielkimi przyjaciółmi. Następstwem tych okrutnych pomówień było nie tylko tajemnicze zniknięcie wszystkich sąsiadów, ale także pojawienie się przytłaczającej szarości. Jak to możliwe? Otóż gdy w grę wchodzi czarna magia, wszystko jest dopuszczalne. Czy tajemnicza przepowiednia mówiąca o tym, że mała dziewczynka będzie w stanie pokonać zło czające się na każdym kroku, w końcu się spełni? Czy wielkie serce Amelki będzie w stanie przełamać ciągnącą się od lat klątwę?

Kroniki skrzatów

 to idealna lektura dla milusińskich, ale tych troszkę starszych (trudno mi powiedzieć, nie będąc mamą, czy maluch będzie w stanie skupić się na jednolitej historii, nawet jeśli jest napisana w sposób jak najbardziej przystępny) dziewcząt, jak i chłopców, ponieważ opowieść w niej zawarta prowadzona jest z perspektywy Amelki, olbrzyma Teodora, a w dalszej części Ślizgutka Gucia. Dzięki temu młodzi czytelnicy mają okazję poznać nie tylko poszczególnych bohaterów książki (ich bliskich i przyjaciół także), ale również zapałać do nich sympatią. Co więcej, wiadomo nie od dziś, że dobrocią, wrażliwością, troskliwością i wytrwałością – jakimi charakteryzują się główne postacie – można zdziałać o wiele więcej niż okazywaniem złości, niezadowolenia czy frustracji (jest to pouczające nawet dla dorosłych).

Bardzo podobało mi się także nawiązanie do opieki nad zwierzętami – każdy z bohaterów miał swojego pupila, który wymagał tak samo dużo opieki, zainteresowania i miłości, co mały człowiek. Książka uczy, że mieć zwierzę, to nie tylko przyjemność, ale przede wszystkim obowiązek. Przygotowuje i uczy do roli właściciela, a to jest bardzo ważne – tym bardziej teraz, gdy czworonożni podopieczni często traktowani się w sposób przedmiotowy.

Nie mogę również pominąć postaci Marbelli, która – według mnie – była najbarwniejszą osobą w całej powieści. Jej złożoność, wewnętrzna walka i złość poprzetykana odruchami dobra sprawiły, że poświęciłam dużo więcej uwagi jej niż całej wyidealizowanej reszcie.

Na uwagę zasługuje także wydanie baśni – okładka ze skrzydełkami (uwielbiam takie) i znajdujące się wewnątrz rysunki wykonane przez samą autorkę, a także jej styl pisania, jak najbardziej przystępny i niezwykle obrazowy, przyczyniają się do tego, że czytający bez najmniejszych trudności może wyobrazić sobie przeżywane przez bohaterów przygody, a króciutkie rozdziały sprawiają, że bez problemów można odłożyć czytanie na wieczór następny – bo

Kroniki Skrzatów

 są doskonałą lekturą do poduszki.


Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Nullam porttitor augue a turpis porttitor maximus. Nulla luctus elementum felis, sit amet condimentum lectus rutrum eget.

Grzegorz Sierocki  - 30.03.2017

mgr filologi polskiej, nauczyciel w szkole

 

Wiadomość o wydaniu drugiej części „Kronik Skrzatów” Marbelli Atabe przyjąłem z dużym entuzjazmem. Doskonale pamiętam moje pierwsze spotkanie z Doliną Stokrotek i muszę powiedzieć, iż niewiele współczesnych książek dla dzieci wywarło na mnie tak ogromne wrażenie. Cudowna, magiczna atmosfera, piękny, poetycki język, świetnie skrojone postacie. Wszystko to podane w bardzo przystępny, a zarazem wyrafinowany sposób.

Zatapiając się w świecie Amelki, wróciłem pamięcią do okresu własnego dzieciństwa. Po dobrnięciu do ostatniej strony, poczułem lekki niedosyt i smutek. Ale nie był on spowodowany brakami w materii pisarskiej, lecz samą koniecznością przerwania tej niezapomnianej i wspaniałej podróży. Na całe szczęście autorka „zlitowała się” nad biednym,szarym czytelnikiem, kontynuując swoją opowieść w części „Szagawarra”. Już przed zajrzeniem do środka, wiedziałem mniej więcej czego się spodziewać, choć równocześnie bałem się o poziom literacki drugiego tomu. Znacznie łatwiej sięgnąć szczytu, aniżeli się na nim utrzymać. Z tą delikatną obawą przystąpiłem do lektury „Szagawarry”. Już po kilku stronach pokornie zwiesiłem głowę, piętnując własne niedowiarstwo i wrodzony krytycyzm.

Marbella Atabe po raz kolejny stanęła na wysokości zadania, racząc nas przepiękną, współczesną baśnią.

Tym razem w centrum głównych wydarzeń znajduje się Gutek. Jest to bardzo ciekawy i intrygujący bohater. Ma złote serce, troszczy się o każdego napotkanego skrzata, potrafi również powiedzieć dobre słowo czarownicy. Ale kryje w sobie także pewien sekret – w dzieciństwie rzucono na chłopca urok, stąd jego szpetny wygląd nieraz stawał się obiektem drwin oraz krzywych spojrzeń. Cała baśń zmierza do cudownego uzdrowienia Gutka, ale droga do magicznej przemiany wymaga wiele trudu i poświęceń. W tym niezwykłym, pełnym miłości i przyjaźni świecie zło zostaje pokonane przez szlachetne ideały bohaterów. Gutek dojrzewa emocjonalnie, za co spotyka go nagroda w postaci pierwotnego, „ludzkiego” wyglądu.

Myślę, że „Kroniki Skrzatów” to doskonała propozycja zwłaszcza dla dzieci i młodzieży w wieku szkolnym. Już Bruno Bettelheim przypominał o baśni jako narzędziu konstruowania osobowości dziecka. Aktywizowanie wyobraźni wcale nie odrywa od świata realnego, lecz uwrażliwia na jego piękno, prawdę czy inne aspekty duchowe. Zwracał na to uwagę choćby Bronisław Dymara, pisząc, że: „Baśń ukazuje istotne problemy ludzkiego losu. Rozszerza zakres przeżyć dziecka. Otwiera nieznane światy, zaciekawia, niepokoi. Nierzadko pełni rolę kompensującą i integrującą. Wypełnia luki w doświadczeniach codziennego życia”.1

 Powyższe funkcje spełnia w stu procentach najnowsza książka Marbelli Atabe. Trudno o lepszą pozycję na rynku, która w tak prostych słowach i plastycznych obrazach mówiłaby o najcenniejszych wartościach ludzkiego życia. 

Z tego względu „Kroniki Skrzatów” polecam również dorosłym czytelnikom.

Niektóre sceny chwytają za serce, powodując autentyczne wzruszenie, a to jest cechą naprawdę dobrej literatury.

Okładka książki może nieco nas zmyślić. Biała, zaśnieżona chata, zwisające sople lodu, wokół spokój i cisza. W środku dzieje się naprawdę sporo, a serca czytelników zostają rozgrzane do czerwoności. Marbella Atabe tworzy swój własny, cudowny i magiczny świat.

Bramy tego świata są otwarte dla każdego – człowieka, olbrzyma, skrzata, czarownicy. Wystarczy przystanąć i zapukać. Przepustką do Doliny Stokrotek jest czysta, szlachetna dusza, ubrana w dobro, nadzieję i miłość. Trudno nie doceniać autorki, która dzieli się tak wspaniałymi darami ze swoimi czytelnikami.

_____________

[1] B. Dymara, „Baśń w życiu i edukacji dziecka”, „Polski w praktyce” 2010, nr 6, s. 5.


Czytajka - 28.05.2016


link: niebo-pieko-ziemia.blogspot.com

 

Czytajka

prowadzi bloga niebo-pieko-ziemia  

 

Cztery lata temu miałam okazję przeczytać współczesną baśń "Kroniki skrzatów", w której poznałam dziewczynę Amelkę, chłopca olbrzyma, skrzatów, złe i dobre wróżki oraz Gutka - mojego faworyta. Po długiej przerwie nadarzyła mi się okazja, aby kolejny raz powrócić do Doliny Stokrotek i na Wzgórze Różane.

Amelka, Gutek, Teodor żyją swoim  codziennym życiem. Wszystkich tych bohaterów łączy dobroć serca i przeznaczenie, dzięki któremu być może kiedyś wróci przyjaźń pomiędzy ludźmi i olbrzymami. Gutek jest dobrym chłopcem, jednak rzucono na niego czar, który bardzo go oszpecił. Jest szansa na zniszczenie zaklęcia. Marabella pod wpływem wewnętrznego impulsu postanawia pomóc Gutkowi, którego obdarza coraz większą sympatią. Podczas pełni księżyca ma odbyć się pewien rytuał, związany z żywiołami...
Rodzinę olbrzymów odwiedza stara skrzatka Szagawarra, która zabiera olbrzymów na wyprawę rozpalenia ogniska i wspomożenie rytuału. Amelka wraz z pozostałymi także rozpala ognisko...jednak pomysł wyprawy przesyła inna skrzatka...Szagawarra jest dość tajemniczym gościem...


Akcja powieści toczy się w bardzo wolnym tempie, ale dzięki temu autorce udało się odzwierciedlić baśniowy, tajemniczy klimat. Opisy są barwne, dopieszczone, pobudzają wyobraźnię.
 Podczas czytania odczuwa się przyjemne oderwanie od rzeczywistości, rozleniwienie i zrelaksowanie.
 W tej części autorka wyjaśnia kilka spraw, które były obwiane tajemnicą w tomie pierwszym, ale tworzy nowe sekrety podtrzymujące zagadkowy wydźwięk.

Tak jak w pierwszej części, tak i teraz moim ulubieńcem jest Gutek. Co nie znaczy, że pozostali bohaterowie są nudni. Gutek jest specyficzną postacią. Jest pracowity, pełen współczucia i chęci pomagania innym. Choć sam ma ciężko, gdyż jego wygląd może odstraszać - nie zamyka się w sobie, jest otwarty i bardzo ciekawski. Pod jego wpływem Marbella zaczyna się zmieniać...


Nowa Bohaterka Szagawarra jest dość tajemniczą, komiczną i dziwną skrzatką. Ma swoje cele, jednak jej intencje są niejasne.
Jeśli chodzi o narrację - jest zmienna. Na przemian poznajemy co dzieje się u poszczególnych bohaterów, dlatego też mamy jasną sytuację w wielu sprawach.

Autorka tworząc fabułę zadbała o najdrobniejsze szczegóły. Stworzyła ciekawych, barwnych bohaterów - bardzo dobrze obrysowała ich charaktery. Poprzez ich postępowanie starała się pokazać, że dobre uczynki, nie wymagają zbyt wielkiego wysiłku.
Książka wzbogacona jest także o kilka kolorowych obrazków, które dają podpowiedz wyobraźni przy tworzeniu wyglądu poszczególnych postaci.

Jako że  istotnymi bohaterami baśni są przede wszystkim dzieci, utwór adresowany jest do młodszych czytelników. Powieść napisana jest lekkim stylem, dlatego też idealnie nadaje się do czytania na głos.  

Muszę stwierdzić, że warsztat twórczy autorki, która pisze pod pseudonimem Marbella Atabe przypadł mi do gustu.
Twórczymi potrafi stworzyć ciekawą fabułę, przyozdobić ją w odpowiednie detale. Lekkość jej pióra sprawiła, że nie miałam problemu wkroczyć do baśniowego świata, choć wiekowo już od dawna nie jestem dzieckiem.
Podczas czytania miałam okazję oderwać się od problemów i na chwilę ponownie stać się beztroską istotą.

Podsumowując: "Kroniki skrzatów cz.II Szagawarra" to bardzo dobra kontynuacja losów Amelki, Gutka, Teodora i innych bohaterów. To baśń, która na chwilę pozwala czytelnikowi oderwać się od problemów, a dzieciom umożliwia odwiedzenie krainy, w której dominuje miłość, przyjaźń, współczucie a nie przemoc, zawiść i nienawiść.
Utwór jest bardzo klimatyczny, pobudza szare komórki do pracy. Powieść czyta się szybko, z zainteresowaniem i lekkim rozczuleniem.



Kraina Książką zwana

Daria Skiba

Blogi Recenzenckie

 http://krainaksiazkazwana

 13.06.2016 - oryginał:  link

Po raz kolejny mam przyjemność zaprosić Was do Doliny Stokrotek i na Różane Wzgórza, aby wspólnie z małą Amelką i jej przyjaciółmi przenieść się do świata marzeń, dobroci i miłości. Usiądźcie wygodnie w fotelu z kubkiem aromatycznej herbaty (albo kawy, jak kto woli), zamknijcie na chwilę oczy i przygotujcie się na wspaniałą podróż do dzieciństwa.
 
     Drugi tom przygód bohaterów z czarodziejskiej krainy opowiada o tym, że miłość, przyjaźń i otwartość na drugiego oraz poświęcenie potrafią stopić lód nawet najtwardszego serca. W obliczu bezwarunkowej miłości będą się dziać rzeczy dziwne i wielkie.
W okolicy pojawi się nowa bohaterka - sympatyczna, nieco zapominalska i zakręcona skrzatka Szagawarra, której działania doprowadzą do zadziwiających splotów wydarzeń. Inna, pełna dostojeństwa niczym prawdziwa czarownica, skrzatka Parzawka, będzie towarzyszyła Marbelli przy magicznym rytuale. Autorka nie rezygnuje z tajemniczości. W miejsce zagadek z pierwszego tomu, które tutaj się rozwiązują, pojawiają się nowe, a czytelnik cały czas w napięciu oczekuje, co wydarzy się dalej [ materiały wydawnicze].
 
     Szagawarra to fantastyczna kontynuacja Marbelli. Autorka udowodniła, że jej styl, język oraz kreatywność cały czas są na tym samym, wysokim poziomie. Pisarka ponownie porywa nas do stworzonej przez siebie krainy, która jest wręcz doskonała. Zadbano o każdy najdrobniejszy szczegół, zarówno podczas kreowania bohaterów, jak i opisywania miejsc. Akcja w dalszym ciągu toczy się leniwym tempem, dzięki czemu w pełni możemy oddać się lekturze. Książka idealnie nadaje się do czytania na głos najmłodszym pociechom. Piszę to z doświadczenia, ponieważ całą baśń przeczytałam 8-miesięcznej córeczce. Zdaję sobie sprawę, że zbyt wiele, to ona z niej nie zrozumiała, ale widząc co kilka słów jej piękny uśmiech na twarzy - bezcenne.
 
     

     Już w poprzedniej części moją uwagę zwrócił na siebie Gutek, który jest postacią niezwykłą. W drugiej części Kronik skrzatów polubiłam go jeszcze bardziej. Na bohatera został rzucony czar. Magia oszpeciła naszego Gutka, który jest bardzo dobrym i grzecznym chłopcem. Jest pełen współczucia, niezmiernie pracowity i chętnie pomaga innym. Czytając o nim przypomniała mi się postać Dawida z książki Edyty Świętek Wszystkie kształty uczuć. Gutka i Dawida zdecydowanie wiele łączy.
 
 
     Kroniki skrzatów. Cz II Szagawarra to wspaniała opowieść o miłości, przyjaźni i pomocy innym. Jest to książka, którą z całą pewnością za jakiś czas podsunę córeczce, aby sama mogła przenieść się do Doliny Stokrotek i wspólnie z jej bohaterami uczyć się, jak być dobrym człowieczkiem. Ta baśń właśnie taka jest. Ukazuje nam czym jest dobro. Dlaczego warto stanąć po jego stronie, zamiast zatracać się w złych uczynkach, które do niczego dobrego nie prowadzą. Podobnie jak w pierwszej części, tutaj również pojawiają się ilustracje, stworzone przez samą autorkę. Nie jest ich dużo, jednak są one świetnym przerywnikiem, który skłania do wyostrzenia swojej wyobraźni, poruszenia szarych komórek, aby historia, która zapisuje się w naszej głowie, miała również piękne barwy. Marbella Atabe przedstawia nam odpowiedzi, na tajemnicze niedomówienia, które pojawiły się w Marbelli. Pozostawia jednak inne tajemnice, które zapewne będziemy mogli rozwikłać w kolejnej części, gdyż ten tom kończy się słowami "koniec części drugiej nie ostatniej". Jak możecie się domyślać, bardzo mnie to cieszy! Kroniki skrzatów to jedne z ładniejszych baśni, jakie miałam okazję czytać i z całą pewnością niejednokrotnie do nich wrócę.
 

Ciche rozstania
Bez pożegnania
Słowa, spojrzenia
Bez uśmiechu cienia
Wspomnienia ulotnego
Serca miłości pełnego
Droga do ciebie zamknięta
Bladość oczu błękitnych
Na zawsze zapamiętam

 
     Marbella Atabe włada niezwykle lekkim i przyjemnym piórem, które w czarodziejski sposób potrafi zwrócić uwagę młodych czytelników. Szagawarra to piękna opowieść o gromadce przyjaciół, którzy uczą nas co to jest miłość, dobro i współczucie. Akcja baśni toczy się leniwym tempem, dając czas na pełne oddanie się lekturze. Mnie autorka porwała po raz drugi i z niecierpliwością wyczekuję kolejnej części. A Wy? Dacie się zaprosić do Doliny Stokrotek?

 



JezykoweDylematy.pl

 

Paweł Pomianek

redaktor książki, polonista, teolog, właściciel serwisu JezykoweDylematy.pl

„Kroniki skrzatów” to ciepła opowieść o pięknie dzieciństwa. Fascynujący świat wróżek, skrzatów, olbrzymów i innych stworzeń został tak opisany, że wciąga nawet osoby dorosłe, a jednocześnie jest delikatny, ciepły, pełen barw, będąc doskonale dostosowanym do mentalności najmłodszych czytelników. Książka przekazuje wiele pozytywnych wzorców. Uczy między innymi kulturalnego zwracania się do starszych, pomagania mniejszym i słabszym od siebie, wrażliwości na potrzeby drugiego. To także opowieść o tym, że zawsze warto siać dobro i nim zarażać. A wtedy można skruszyć nawet najtwardsze mury i znaleźć odrobinę szlachetności na dnie serca każdej osoby. To jedna z tych książek, które chętnie będę czytał swoim dzieciom, gdy trochę podrosną.


Kraina Książką zwana

Daria Skiba

Blogi Recenzenckie

 http://krainaksiazkazwana

oryginał:  link

 Baśń, co to takiego? Z czym w pierwszej chwili się kojarzy?
Mi z dzieciństwem. Wspaniałym beztroskim czasem,
pozbawionym problemów, stresu, codziennego życia w zabieganym świecie. Baśń, to kraina tajemnic, fascynujących miejsc, magicznych stworzeń. Przepełniona pięknem, dobrymi radami i genialnymi mądrościami.
To rodzaj literatury, od której nie chce się oderwać,
a pamięć ciągle powraca do tajemniczych istot.
Czy Marbella Atabe sprostała moim oczekiwaniom, budząc we mnie dziecko, które drzemie w każdym z nas?


Marbella Atabe, to pseudonim, pod którym tworzy autorka.
Pisarka kocha zwierzęta, uwielbia robótki ręczne, zatraca się czytając i pisząc. Początkowo Kroniki skrzatów miały być krótkim opowiadaniem na 20 - 30 stron. Patrząc na gabaryty książki, plan się nie powiódł, a niebawem w księgarniach nabyć będzie można kolejną część! Ilustracje do swoich bajek Marbella Atabe tworzy sama, używając do tego pasteli olejnych.
     W Dolinie Stokrotek mieszka mała Amelka, której towarzyszy ukochana babcia. Niestety swoją piękną krainę zamieszkują same. Mała bohaterka jest uroczą dziewczynką, którą pokochają wszystkie młode czytelniczki
(te starsze zapewne też!). Amelka bowiem, posiada magiczną moc, choć początkowo sama o tym nie wie. Która z nas, jako mała dziewczynka nie władała specjalnymi mocami? Zabójczym wdziękiem, kocimi oczami, czy słodkim uśmiechem? 

A jaką moc posiada Amelka?
Tego Wam nie powiem! Dziewczynka ma bardzo ważne zadanie.
Misję do wypełnienia. Dawno temu ludzie zDoliny Stokrotek i olbrzymy, zamieszkujący Różane Wzgórza żyli w zgodzie i przyjaźni. Niestety, zła wróżka Marbella musiała się wtrącić.

 Odtąd mieszkańcy Doliny Stokrotek i Różanych Wzgórz żyli w kłótni. Czy małej dziewczynce uda się ich pogodzić 

i sprawić, by olbrzymy znów odwiedzały Dolinę?
Poznajemy tutaj również tytułowe skrzaty, które są niezwykle przyjaznymi stworzeniami. Z wieloma z nich można zawrzeć naprawdę ciekawe układy, a część skradnie nasze serca, wywołując wieczną przyjaźń! Mi do gustu najbardziej przypadła postać Pokrzywka. Wspaniale czytało się jego opowieści, przepełnione humorem i celnymi uwagami. I pamiętajcie, jeśli wypowiadacie w swoich myślach jakieś życzenie - uważajcie na nie, może spełnić się szybciej, niż Wam się zdaje!
  Autorka włada niezwykle lekkim piórem, a zapisane przez nią strony porywają czytelnika do tajemniczej krainy!

Język Marbelli Atabe jest prosty, plastyczny i bardzo przyjemny w odbiorze. Zdecydowanie jest to ważne, biorąc pod uwagę fakt, że książka w dużej mierze skierowana jest do młodych czytelników.

Niektórzy mogą zadawać sobie pytanie: jak skłonić 6/7-latka do przeczytania tak obszernej książki. Po pierwsze dołączone ilustracje są świetną odskocznią od tekstu. Można sobie przy nich zrobić chwilę przerwy i skonfrontować własną wyobraźnię, ze światem autorki.

Poza tym, książka podzielona jest na odpowiedniej długości rozdziały, dzięki czemu śmiało można przerwać czytanie i wrócić do książki z nową dawką energii. Akcja toczy się stosunkowo wolno, dlatego proponuję ją na leniwe, rodzinne wieczory.

Pisarka przedstawia nam wspaniałe, urokliwe opisy miejsc i postaci, dzięki czemu książka nabiera życia. Autorka zadbała

o najdrobniejsze szczegóły. Miejsca poruszają wyobraźnię, dialogi bawią, a całość niesie naukę i świetną zabawę.

 
     Kroniki skrzatów to przepiękna opowieść o wielkiej przyjaźni i miłości, którą zachwycać się będą zarówno najmłodsi
czytelnicy, jak i ci starsi. Autorka dysponując niezwykle lekkim piórem, prostym, przyjemnym i bardzo plastycznym językiem, porywa do świata pozbawionego przemocy i zła. To idealna pozycja na spędzenie niezapomnianych wieczorów w rodzinnym gronie.
W każdym z nas drzemie małe dziecko. Życzę Wam, aby Kroniki skrzatów obudziły Wasze uśpione dziecięce dusze
i przeniosły do Doliny Stokrotek. Będziecie zadowoleni!
Działo się tam, oj działo!      
Już niebawem w księgarniach pojawi się drugi tom Kronik skrzatów - Szagawarra. Ja wracam do Doliny Stokrotek już dziś! Niebawem podzielę się z Wami opinią o kolejnej części.


Anna Sikorska  - 25.01.2017


Link do oryginału: Kroniki Skrzatów

 

Anna Sikorska

prowadzi bloga górowianka   

Marbella Atabe, Kroniki skrzatów. Cz. I Marbella, il. Marbella Atabe, Gdynia „Novae Res” 2016

 

„Kroniki skrzatów. Cz. I Marbella” to opowieść, która będzie bliska wielu dzieciom. Dziadkowie opiekujący się wnuczką i snujący niezwykłe opowieści o pełnej magii przeszłości, a do tego ciepła rodzinna atmosfera może wielu z nas przywołać na myśl dzieciństwo i historie tworzone przez naszych dziadków, którzy w tych przygodach byli niezwykłymi bohaterami spotykającymi niezwykłe istoty, pokonującymi strach i będącymi wzorcami do naśladowania.

Skrzaty, olbrzymy, wróżki, wiedźmy, smoki i wiele innych istot zamieszkuje niezwykły świat stworzony przez Marbellę Atabe zabierającą młodych czytelników do baśniowego świata, który wydaje się pełen konfliktów, a w rezultacie stosunki między jego mieszkańcami wynikają z braku porozumienia, rozmowy, wyjaśnienia różnych spraw. Ludzie z dnia na dzień zerwałi przyjaźń z olbrzymami, a wszystko przez to, że ktoś zniszczył im uprawy i miał duże stopy. Od tego też czasu Dolinę Stokrotek zakrywa mgła i śmiałkowie ruszają prosić olbrzymów o łaskę. Niestety każdy z nich po drodze znika. Tak jak w tradycyjnych baśniach dzieje się tu coś złego i pojawia się bohaterka, która może odmienić losy wszystkich mieszkańców baśniowego świata: Amelka, której towarzyszy babcia oraz skrzat Grusznik, powoli odkrywający przed dziewczynką jej powołanie. Jednak dorośli mają zupełnie inne wyobrażenie o naprawie świata niż mała, przyjaźnie nastawiona do życia dziewczynka chcąca w każdym dostrzegać dobro. Nawet zła wróżka w jej oczach nie jest zła, ale stała się ofiarą własnych emocji. Jej odwaga sprawia, że powoli lepiej poznaje świat oraz odkrywa w sobie drzemiącą magię, która pozwoli jej przygotować się do ważnej misji.
W książce nie mogło też zabraknąć tytułowych skrzatów: przyjazne stworzenia pragnące, by ich opiekunowie/ przyjaciele okazywali im dużo miłości, są członkami rodzin olbrzymów. Jednym z takich bohaterów jest Pokrzywek, który czasami miewa zwariowane pomysły, a czasami jest niesamowicie uparty. Jednak miłość i zrozumienie sprawiają, że wszyscy żyją w zgodzie i szczęściu. Jego przyjaciel i towarzysz zabaw Teodor bardzo dba o skrzata.
 
Pisarka bardzo powoli wprowadza czytelników w stworzony przez nią świat. Dzięki temu bohaterowie mają czas na cieszenie się codziennością, przeżywanie różnych uczuć, celebrowanie świąt oraz pomaganie małym słuchaczom na zrozumienie własnych emocji i potrzeb. Być może wielu z nich jest niczym skrzat Pokrzywek domagający się ciągłego okazywania uczuć.
Proste słownictwo, baśniowa otoczka sprawiają, że dzieci chętnie słuchają kolejnych przygód. Jest to idealna opowieść do usypiania, kiedy dziecko może zamknąć oczy i wyobrazić sobie przygody bohaterów. Niedługie rozmiary poszczególnych rozdziałów mogą być kolejnymi opowieściami do poduszki. Ze względu na rozmiary książka zdecydowanie przeznaczona jest do czytania przez osobę dorosłą lub dzieci około 10 letnich.


nakanapie.pl

smak dzieciństwa ( autor: iza122)

Link do oryginału: Kroniki Skrzatów 

Kroniki skrzatów” to baśń, w której każdy znajdzie coś dla siebie – to słowa, jakie znajdują się na okładce książki.

Baśń, czy to słowo nie jest już samo w sobie magiczne, czy nie kojarzy się z czymś przyjemnym, czymś, do czego chce się wracać. Pomimo że zmieniamy się, to jednak sentyment do bajek, baśni zostaje.

„Kroniki skrzatów – cz. I Marbella” to jedna ze współczesnych baśni, jednak opowiadająca o skrzatach, olbrzymach, czarownicach. Znane postacie – prawda?

Marbella Atabe – to pseudonim. Urodziła się w Drawsku Pomorskim, mieszka w Polsce. Bardzo kocha zwierzęta, szczególnie psy. Wychowała już kilka futrzaków, obecnie też ma pupila, foksterierka o imieniu Feniks. Dużą przyjemność sprawia jej czytanie książek, nie preferuję jednego konkretnego gatunku. Równie chętnie czyta bajki jak i biografie. W wolnych chwilach lubi chodzić po górach, spędzać czas na Połoninach Bieszczadzkich czy też w bardziej surowych Karkonoszach. Wtedy chłonie każdą cząstką siebie otaczającą ją naturę, obserwuję przyrodę, która bardzo pisarkę inspiruje. Zajmowała się robótkami ręcznymi, różnego rodzaju dzierganymi serwetkami, firankami. Haftowała obrazy techniką haftu krzyżykowego. Obecnie tworzy ilustracje do swoich bajek przy pomocy pasteli olejnych, co można zobaczyć w „Kronikach Skrzatów” i na jej stronie internetowej. „Kroniki Skrzatów” to miało być krótkie opowiadanie na 20-30 stron, lecz jakoś się nie złożyło i powstało coś większego. Doszły nowe postacie, których na początku baśni nie było w zamierzeniu. Obecnie posiada materiały na kolejne dwie części i podejrzewa, że na tym się nie skończy. Wszystko zależy od tego jak książka przyjmie się wśród czytelników.

Jedną z głównych bohaterek baśni jest Amelka, dziewczynka, która mieszka w Dolinie Stokrotek i wraz z babcią są jedynymi ludźmi, zamieszkującymi tą krainę. Amelka nie jest zwykłą dziewczynką, ma ogromną moc, o której jeszcze nic nie wie, a jej przeznaczeniem jest pogodzenie ludzi i olbrzymów. Olbrzymy mieszkają na Różanych Wzgórzach i kiedyś bardzo często odwiedzali dolinę, jednak jedno wydarzenie zniszczyło przyjazne stosunki między olbrzymami, a ludźmi. W powstałym konflikcie swoje palce maczała zła wróżka – czarownica Marbella, która mieszka pomiędzy – Doliną Stokrotek, a Różanymi Wzgórzami. Czarownica cały czas stara się utrudniać życie nielicznym mieszkańcom doliny. W zamku mieszka także Gutek, który ma dziwny wpływ na złą wróżkę.

„ Kroniki skrzatów”, to historia, w której bardzo dobrze poznajemy rodzinę Olbrzymów, ich zwyczaje, a także małego przyjaciela Pokrzywka, który jest skrzatem. Poznajemy także Amelię i jej babcię, powoli także odkrywamy, dlaczego dziewczynka mieszka tylko ze starszą osobą. Odkrywamy także po części smutną historię Ślizgutka – stworka sprzątającego w zamku czarownicy. Im bardziej wgłębiamy się w treść tym więcej postaci zaczyna się pojawiać. Są one bardzo ciekawe i mające swoje zadanie do wykonania.

Czytając książki, każdy podświadomie czuje coś do bohaterów – lubi ich lub nie. Dla mnie taką postacią w "Kronice skrzatów" okazał się Gutek, który bardzo mi się podobał, miło mi się o nim czytało – poczułam sentyment do tej postaci.

Kolejnymi elementami są akcja i opisy. Akcja toczy się bardzo powoli. Podczas czytania odczuwa się przyjemne rozleniwienie. Cała treść jest dopracowana, co do najmniejszego szczegółu, dzięki temu powstaje magiczny klimat. Podczas czytania opisu soczystych gruszek czy malin – prawie odczuwałam ich smak. To było dla mnie dużym zaskoczeniem, a w sumie rewelacją. Tak samo było, gdy czytałam opis Doliny Stokrotek czy Różanych Wzgórz – prawie tam byłam.

Chwilami dialogi rozbawiają. Treść zaciekawia i dzięki temu czytanie jest szybkie i przyjemne, a odłożenie książki jest trudne. Język wydał mi się „plastyczny” - kolorowy. Tak jak i nieliczne obrazki, które zarazem dają zarys postaci, ale i rozweselają.

Książka ma troszeczkę formę tak jakby „wkładaną”. Pierwsi bohaterowie opowiadają(czytają) historie tak jakby drugich bohaterów, a na koniec powraca się do pierwszych bohaterów i pierwszej opowieści. Jest to troszeczkę zagadkowe zagranie autorki. Podczas poznawania losów bohaterów tworzy się klimat tajemniczości, nie na wszystko znajduje się odpowiedz, ba a nawet są stworzone niedomówienia, które pogłębiają zaciekawienie. Jednak jak dla mnie koniec niszczy tą lekką tajemniczość. Zamierzeniem autorki było wzbudzenie zaciekawienia, a jak dla mnie to jednak chyba za dużo zostało zdradzone. Być może to tylko moje odczucie.

Jeżeli mam podsumować książkę, to muszę stwierdzić, że naprawdę żałuje, że na jakiś czas muszę rozstać się z bohaterami. Czuje niedosyt. Czytając ‘Kroniki skrzatów” bardzo przyjemnie spędziłam czas. Książka mnie pochłonęła, wciągnęła do krainy bez przemocy, pełnej miłości, przyjaźni. Jest to bardzo dobra lektura na długie jesienne wieczory, przy kubku gorącej herbaty, a klimat, jaki powstaje podczas czytania, towarzyszy jeszcze jakiś czas po odłożeniu papierowych kartek.

Z czystym sumieniem mogę polecić ją wszystkim – nie ma granicy wiekowej.